Serwis opinie-turystyczne.pl używa plików cookies. Brak zmiany ustawień przeglądarki oznacza zgodę na ich użycie. Zamknij cookie

Kilka lat temu wybrałam się na wakacje do Chorwacji z biurem…

dodane27-03-2012, 13:40 przez przezasia1980

Kilka lat temu wybrałam się na wakacje do Chorwacji z biurem G****** Travel z Łodzi. Kłopoty zaczęly się już w dniu wyjazdu. Na miejscu zbiórki panował totalny chaos. Nikt nie wiedział, którym autokarem jedzie. W końcu zajeliśmy nasze miejsca i wyruszyliśmy. Autokar był dość wygodny i czysty. Kierowcy byli bardzo mili. Trochę zdziwiło nas, że nie jechał z nami pilot i wszystkim zajmowali się kierowcy. Kolejna niemiła niespodzianka spotkała nas w Czechach. Musielismy przesiąść się do innego autokaru. Co najśmieszniejsze z tamtego autobusu do naszego przesiadły się 2 osoby- my wsiedliśmy na ich miejsce. Potem spotkaliśmy tych ludzi w Makarskiej :). Jaki był sens przesiadki? Do Chorwacji dojechaliśmy około 9 rano. Na pokoje czekaliśmy do 13. Trochę zdenerwowało nas to czekanie. Byliśmy głodni i zmęczeni. W końcu doczekaliśmy się. Wykupiliśmy miejsca w willi Bogomila. Pokój był czysty i ładny. Szkoda, że nie było lodówki w pokoju. Właściciele bardzo mili. Wykupiliśmy opcję z wyżywieniem. Jedzenie było bardzo smaczne. Nie mozna było wynosić jedzenia ze stołówki- nawet kanapek na plażę. Sama Makarska i Chorwacja cudowne. Wszystko było super aż do dnia wyjazdu. Rezydenci byli w sumie ok. Mi tam do niczego nie byli potrzebni. Cyrk zaczął się w dniu wyjazdu. Musielismy opuścić pokój o godzinie 9. Nasze bagaże musieliśmy zostawić w jakimś garażu. Na cała grupe były 2 ubikacje w Bogomili. Pierwszy autokar przyjechał po godzinie 10, ale kierowcy musieli odpocząć więc musieliśmy poczekać. Nie mogliśmy uzyskać informacji o której wyjeżdżamy i którym autokarem. Rezydent powiedział, że wywiesi kartkę z informacją na tablicy na stołówce. Sprawdzliśmy co kilkadziesiąt minut, ale kartki nie było. Planowaliśmy z mężem plażowanie i spacer do miasta, ale nie mogliśmy się nigdzie ruszyć żeby nie przegapić autobusu. Potem było jeszcze gorzej. Zero informacji, upał. Sytuacji nie polepszał właściciel biura Sławek albo Andrzej, który przyjechał z nową grupą. W pewnym momencie jedna z pań czekających razem z nami zasłabła. Jej mąż prosił pana Andrzeja o pomoc- najpierw o załatwienie jakiegoś pokoju żeby mogła się położyć, potem o zawiezienie żony do szpitala. Oczywiście nie doczekał się reakcji. Sam na własną rękę zawiózł żonę do szpitala w Splicie. Facet był tak wściekły, że prawie pobił p. Andrzeja. Gdyby nie jego znajomi byłoby gorąco. Ludzie byli zniesmaczeni zachowaniem przedstawicieli Gandalfa. Na nasz autokar czekaliśmy do godziny 18. Gdyby wcześniej powiedziano nam o której wyjeżdżamy zorganizowalibysmy sobie jakoś czas, a tak koczowaliśmy cały dzień pod garażem w którym były nasze rzeczy. Nie było nawet mozliwości wykąpania się. Sam przejazd do Polski odbył się już bez większych problemów, był tylko jakiś problem z kilmatyzacją. Dodatkowo jeden z pasażerów przesadził z piwem i awanturował się, że postoje są za rzadko i nie można korzystać z toalety w autokarze. Sam pobyt w Makarskiej zaliczam do udanych, ale całość zepsuły wydarzenia z ostatniego dnia. W tym roku planujemy z mężem wypad do Chorwacji, ale juz własnym samochodem.



Komentarze (1)

dodane27-03-2012, 17:35 przez przeztenka45

współczuje tej kobiecie, co wylądowała w szpitalu....pewnie do dziś źle wspomina te wakacje


Dodaj komentarz